środa, 14 lutego 2018

Selfie Project- Cukrowy peeling do ust

   Dbanie o usta to nie tylko nałożenie błyszczyka(ktoś ich nadal nałogowo używa?), szminki, czy nawilżającej pomadki, ale też peeling. Zgadzacie się? Chyba nie muszę wspominać, że najprostszym sposobem złuszczania suchych skórek jest cukier i odrobina wody lub dodatek miodu. Ten patent zna każdy, ale jednak ciekawszym rozwiązaniem są produkty gotowe. 
   Jakiś czas temu miałam okazję testować taki gadżet, ale minusem była forma saszetki, której niestety nie dało się nigdzie zabrać ani szczelnie zamknąć. Na szczęście na rynku pojawiły się już wygodniejsze peelingi i o takim dzisiaj będzie kilka słów.

Selfie Project
Cukrowy peeling do ust

 cena/pojemność: ok 14zł/4g

Wygląd/opakowanie/ konsystencja


   Ten malutki słoiczek to 4g produktu. Wydawałoby się mało, ale uwierzcie, że nie będę go w stanie skończyć przez najbliższy rok, albo i lepiej. Sama forma opakowania jest bardzo wygodna, bo bez problemu można wydostać palcem produkt i rozprowadzić na ustach. Niestety nie jest bardzo higieniczna i z tego względu używam go tylko w domu. Peeling jest mocno zbity, ale w kontakcie ze skórą topi się. W środku zanurzone są kryształki cukru i łupiny orzechów, które może wyglądają niepozornie, ale są całkiem mocne.


Aplikacja   


   Rozprowadzenie na ustach zajmuje dosłownie parę sekund. Cudownie pachnie i smakuje, więc sam "zabieg" jest bardzo przyjemny. Niestety często kryształki przesuwają się pod palcami i zjeżdżają z ust- ale tutaj już się czepiam szczegółów.

Działanie


   Peelingu używam zawsze przed wyjściem z domu, kiedy nie nakłam pomadki czy szminki. Sama aplikacja zajmuje chwilę, po której usta są nie tylko pozbawione suchych skórek, ale też cudownie nawilżone, gładkie i błyszczące. Bezpośrednio po nim nie używam już pomadki ochronnej, bo nie ma takiej potrzeby. Pomadek kolorowych czy płynnych nie używam z tego względu, że usta są natłuszczone i produkty kolorowe aplikują się nierównomiernie. Nie po to używam peelingu, żeby go zaraz po aplikacji zmywać.

    Jestem z niego bardzo zadowolona, bo daje dodatkową ochronę ustom. I muszę przyznać, że od kiedy go używam, nie zdarzyło mi się przesuszenie ust. Faktem jest, że dbam też o nawilżanie przed każdym wyjściem na zewnątrz i kilka razy w ciągu dnia używam pomadek ochronnych.

Używacie takich peelingów czy stawiacie wyłącznie na pomadki nawilżające?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się odpowiadać na większość z nich:)