środa, 22 sierpnia 2018

Nawodnienie na redukcji, napoje 0

    Dzisiejszy post będzie nawiązaniem do mojej redukcji. 
Przez ostatnie tygodnie studiów, egzaminy, obronę i mnóstwo obowiązków nie miałam czasu i ochoty skupiać się na sylwetce i wyglądzie. Były inne priorytety niż deficyt kaloryczny i aktywność fizyczna, chociaż starałam się trenować ciężko.
   Przybyło kilka kilogramów, które zaczęły mi przeszkadzać. No cóż.. nie wzięły się z powietrza- gdzieś te wszystkie Milki musiały się pomieścić:) Ale o tym, może innym razem.

Dzisiaj chciałabym się skupić na ilości płynów i ich wyborze, czyli jednym ze sposobów na walkę z głodem i oszukiwaniem organizmu.

Pij min. "X"litrów płynu


   Ile razy słyszeliście, że macie wypijać min. 1.5-2l płynów dziennie? Fakt są jakieś tam przeliczniki według, których powinno się przyjmować xxml płynu na każdy kilogram masy ciała. Warto jednak pamiętać, że chodzi o sumę płynów, a nie samą wodę. Tak, w grę wchodzą również kawa, herbata, soki, zupy, a nawet woda zawarta w produktach spożywczych, więc wyluzujmy z tymi litrami wody.

Niegazowana woda najlepsza (i żadna inna!)


   Nie wiem, skąd wzięła się ta zasada, ale niekoniecznie jest ona prawdziwa. Lubisz gazowaną? Super, to pij! Wolisz mineralizowaną? No to jeszcze lepiej, bo dodatkowo dostarczasz składniki mineralne. Sama przez dobrych kilka miesięcy piłam wyłącznie mineralizowane i polecam. Aktualnie wróciłam do zwykłej mineralnej, bo taką lubię. Gazowana mi z kolei nie służy. Unikam i Wam też radzę wód smakowych- tak te pyszne, niby zdrowe... dopóki nie ogarniecie składu, a dokładnie ilości cukru (o zgrozo- toż to łyżkami słodzone). Mamy sezon na owoce, więc fajnie wrzucić kilka do wody.

Soki, napoje, nektary, a może napoje typu "0"


   Wszystko lepsze od gazowanych, kolorowych wód? Teoretycznie. Niby lepiej, że to soki, a nie tablica Mendelejewa, ale ile tam dodatków? No i oczywiście cukier (wszędzie biała śmierć). Chcesz sok - to wyciśnij go z owoców (wiem, wymaga to dodatkowych kilku minut). Osobiście wolę zjeść owoce niż je wypić, ale lepsze to niż kupowanie kartonów, czy butelek.
A co do napojów 0kcal- tak aspartam, Acesulfam K i inne chemiczne słodziki. Do niedawna też myślałam, że to czyste zło, ale...

Na redukcji oprócz wody sztuczne słodziki


   Jasne woda to podstawa, żeby trochę oszukać żołądek, dostarczyć odpowiednią ilość płynu. Ale czy ma to być wyłącznie woda? U mnie to głównie mineralka, do tego kawa (bez mleka i cukru), herbaty ziołowe (pokrzywa, czystek, mięta)- z tym ostrożnie, bo napary działają diuretycznie (zarówno plus, jak i minus), ale także... napoje 0. I tak, jeszcze pół roku temu uważałam, że to głupota, że ludzie się trują, ale po filmiku Sakera (polecam- https://www.youtube.com/watch?v=7dE7-aSPnnM) zmieniłam zdanie.
   Nie mówię, że codziennie, ale są dni, kiedy dosłownie włącza się ssanie w żołądku i zamiast czekolady wybieram Pepsi 0 albo Monstera.

Alkohol to też płyn- taki z kaloriami

I tu pytanie- wliczać czy nie? No jasne! Alkohol to też kalorie. Dziwię się, że ludzie tego nie widzą- 1g alkoholu to 7kcal. A tu wpadnie jakieś piwko, jedno, dwa w porywach do kilku, a tu kilka drinków (oprócz alkoholu dodatkowo napoje, czy soki), a tu jakieś wino lub whisky I nagle mamy nadprogramowe kilkaset kalorii, a potem narzekamy, że brzuch rośnie. Na szczęście nie znam tego problemu :)

A jak u Was jest z nawadnianiem? Co pijecie? Czysta woda, czy niekoniecznie? Ja jestem zdania, że wszystko jest dla ludzi, jedni lubią wypić alkohol, inni kolorowy napój, a jeszcze inni (czytaj: ja) od czasu do czasu pozwalają sobie na napoje 0, żeby przetrwać redukcję:)- Pamiętajcie wszystko z głową!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się odpowiadać na większość z nich:)