poniedziałek, 14 maja 2018

Plan dietetyczny od strony praktycznej

 Dwa miesiące temu pisałam Wam o tym, jak wygląda opieka dietetyczna. Dzisiaj chciałabym skupić się na tym, jak to wyglądało u mnie, czy radziłam sobie i jak wygląda obecna sytuacja żywieniowa.
 Znalezione obrazy dla zapytania plan dietetyczny

Plan dietetyczny

Jak wspominałam wcześniej- Magda po dokładnym wywiadzie zaproponowała mi plan. Po pierwsze bardzo potrzebny kilkustronicowy wstęp, z którego dowiedziałam się, jakie produkty wybierać, czego unikać, jak przygotowywać posiłki, żeby były zdrowsze, mniej przetworzone. Kilkanaście punktów tzw. podstawy, na której bazowałam. Już po przeczytaniu wiedziałam, że to nie będzie aż tak skomplikowane. Po drugie tabelka z posiłkami z wyszczególnionymi produktami i gramaturą. Nie miałam rozpisanej diety na konkretny dzień, mogłam wybierać spośród różnych propozycji, a do tego miałam podanych po kilka zamienników. Nie mogłam powiedzieć, że codziennie jem to samo, bo wystarczyły drobne zmiany, a posiłek wyglądał i smakował zupełnie inaczej.


Różnorodność posiłków

Dla mnie bardzo ważne było to, żeby w ciągu dnia nie spożywać kilku tych samych posiłków. Jasne- to chyba najprostsza opcja zrobić wieczorem hurtową ilość, żeby makro się zgadzało i cały dzień jeść to samo, ale wiedziałam, że w ten sposób szybko zrezygnuję. Nie mówię, że każdego dnia jadłam kilka totalnie różnych dań, bo przeważnie obiad robiłam na 2-3 dni, ale pozostałe starałam się w miarę urozmaicać i zmieniać.

Suplementacja

Na końcu planu znalazłam też propozycję suplementów, które warto włączyć. Oczywiście zapytałam, na co są, po co mi to itd. I jak zauważyłam nie było to wrzucenie masy niepotrzebnych specyfików i multiwitamin ot tak, żeby odchudzić portfel i być bardziej „fit”, bo przecież suple są takie modne. Każdy z nich miał, jakiś cel i nie była to góra tabletek(chociaż niektórym tak się wydaje, bo np. Omega 3 wymagało wzięcia 2 kapsułek).

Pierwsze tygodnie odmierzania gramów

No nie powiem, żeby sprawiało mi to wielką radość, kiedy musiałam stać i ważyć poszczególne produkty. Początkowo fajne uczucie, z czasem męczące, na końcu rutyna. Wkurzałam się, kiedy zamiast normalnie zjeść posiłek muszę najpierw stać i odmierzać ziarenka. Ale było to bardzo, ale to bardzo potrzebne i nauczyło mnie dużo. Potrafiłam odsypywać kilka płatków owsianych, czy odkroić kawałek banana, bo mi się nie zgadzało z tabelką- to nie było zdrowe, na pewno. Chociaż wtedy liczyłam dosłownie co do grama. Chyba najgorzej było z kurczakiem, bo jak mi nie wychodziła odpowiednia liczba to był dramat! Teraz mnie to śmieszy.

Kilkumiesięczna praktyka daje efekty

Co mi dała taka współpraca? Na pewno ogrom wiedzy o tym, jak przygotowywać posiłki, jakie mają gramatury, kaloryczność, makroskładniki. Teraz patrzę na produkty i wiem, że to jest główne źródło białka, a w tym mamy głównie węglowodany. Tak, wiem, że dla przeciętnego zjadacza chleba to „jeden pieron”. Dodatkowo przez codziennie odmierzanie wyrobiłam sobie rękę i wsypując, czy krojąc żywność potrafię niemal co do grama je dodać. W tej chwili nadal używam wagi, ale już bez spiny o każdy okruszek i ziarenko ryżu, tylko zwyczajnie dla siebie. A kiedy nie używam, jestem poza domem umiem określić mniej więcej, ile zjadłam. Bardzo przydatna umiejętność.

Rotacje w planie

Dzięki temu, że byłam w stałym kontakcie z Magdą, monitorowałyśmy postępy i mogłyśmy wprowadzać zmiany. Nie były one drastyczne, ale kilka razy zmieniła się kaloryczność i ilość posiłków. Jestem osobą, która lubi zjeść mniej posiłków bardziej objętościowych, więc po jakimś czasie z 5 zrobiło się ich 3, czasami 4. Dodatkowo wprowadzanie różnych produktów, przekąsek, chwilowy odwyk od mięsa, czy jajek nauczyły mnie trochę wegetariańskich potraw. Ale nadal uważam, że mięso to życie i na dłuższą metę i tak bym poległa J
 plan-dietetyczny
Czy mogę Wam polecić taką współpracę? Jasne, jeśli tylko traficie na kogoś, kto faktycznie się zna i będzie chciał Wam ułożyć indywidualny plan. Znam wiele przypadków, kiedy za grube pieniądze wysyłany jest ten sam plan do setek osób. Czym się różni?- kaloryką. Dietetyk/trener ułoży kilka planów o różnej kaloryczności i wysyła niby po zapoznaniu się „przypadkiem”. A co jeszcze śmieszne trzeba czekać na ten plan strasznie długo, bo przecież on nad tym pracuje. Trochę ciężko mi uwierzyć w to, żeby taka osoba mająca setki podopiecznych miała czas układać plan dla każdego, być z nim w ciągłym kontakcie i jeszcze ogarniać własne życie.

Jak zwykle nie jest krótko i pewnie nie każdą kwestię poruszyłam, ale jeśli macie pytania to zadawajcie J

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się odpowiadać na większość z nich:)