poniedziałek, 5 lutego 2018

Dermacol- Odżywczy olejek do ciała- Aroma Ritual Anti Stress

Cześć J

   Jak tam po weekendzie? Wypoczęci? U mnie za oknem cudowna zima, ale wraz z nią nastał kryzys dla mojej skóry. Na szczęście znalazłam produkt, który dosłownie ją „uratował”. Chcecie wiedzieć, o czym mowa? To zapraszam do przeczytania recenzji.


   Nie wiem, czy wspominałam, ale moja niechęć do jakichkolwiek olejków trwa od dawna, o ile nie od zawsze. Od kiedy pamiętam były za tłuste/za lepkie/ za długo się wchłaniały/ nie działały. Nie ważne, czy używałam ich na ciało, włosy czy do twarzy. Zawsze było coś nie tak. Jedynie oliwki podczas zabiegów z bańką chińską znosiłam dzielnie, bo inaczej się nie dało.

Dermacol
Odżywczy olejek do ciała- Aroma Ritual Anti Stress

 cena/pojemność: ok 23zł/50ml

Tej zimy moja skóra postanowiła się zbuntować i wysuszyła się niemal na wiór, chociaż regularnie robię peeling i używam balsamu. Faktem jest, że więcej czasu spędzam na zewnątrz, robię dłuższe spacery, a przebywanie w klimatyzowanych pomieszczeniach też jej nie służy. Doszło do tego, że nie działało nic- postanowiłam wypróbować olejek, który dostałam na spotkaniu, bo co mi szkodzi? I tak oto się zakochałam.

Wygląd/opakowanie/ konsystencja


Pierwotnie olejek zapakowany był w kartonik owinięty folią. Mała 50ml szklana buteleczka z pompką to idealne rozwiązanie, jeśli chodzi o olejki. Nie miałam obaw, że gdzieś rozleję, wyleję go za dużo i zatłuszczę wszystko. Olejek jest rzadki, więc świetnie się rozprowadza po ciele. 
   

Aplikacja  


   Forma aplikacji za pomocą pompki jest bardzo praktyczna. Minusem jest to, że trzeba sporo „pompek”, żeby nałożyć go na całe ciało. W moim przypadku taka buteleczka wystarczyła na ok tydzień stosowania. Przy czym pierwsze dwa dni to było całe ciało, następnie już tylko ręce i nogi, czyli miejsca najbardziej przesuszone. Ku mojemu zdziwieniu wchłaniał się błyskawicznie i w zasadzie od razu mogłam się ubierać bez obaw o zatłuszczenie.
   Zapomniałabym o najważniejszym- zapach. Do tej pory winogrona nie były moją miłością. Ale Dermacol stworzył tak cudowne połączenie winogrona i limonki, że przepadłam. Dosłownie jest to zapach, który chciałoby się zjeść! Więc nic dziwnego, że był to kolejny powód, dla którego skusiłam się na użycie go.

 Działanie


   I tu chyba największe zaskoczenie. Pierwszy raz miałam do czynienia z olejkiem, który nie tylko mnie nie zniechęca, ale też działa. Jasne, że bezpośrednio po użyciu skóra odżyła, była miększa, delikatniejsza i pozbawiona suchych miejsc. Co ważne- taka była też następnego dnia rano. Więc od razu postanowiłam kontynuować wcieranie olejku i dzięki temu po tygodniu doprowadziłam moje ręce i nogi do stanu sprzed ekstremalnego wysuszenia.

   Wierzcie lub nie, ale zakochałam się w tym olejku. Słowo, nie miałam do tej pory kosmetyku, który działałby tak dobrze i przy tym zachęcił mnie do regularnego używania.
Dermacol, chylę czoła!

A wy znacie ten produkt? Co sądzicie o olejkach, używacie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się odpowiadać na większość z nich:)