czwartek, 25 stycznia 2018

Czarna maska peel-off- Selfie Project

   Macie tak, że jeśli jakiś produkt Was zaciekawi to będziecie mu dawać szansę dopóki nie znajdziecie ideału? U mnie tak właśnie było z czarną maską. Nie wiem, ile różnych masek tego typu już miałam- co najmniej 4. Jedne działały tak sobie, inne wcale. Dopiero maska, którą dostałam na ostatnim spotkaniu pokazała, JAK powinny działać te pozostałe.

 Selfie Project
Czarna maska peel-off
 cena/pojemność: ok 19zł/50g

Wygląd/opakowanie/ konsystencja

   Sama maska, tak jak i opakowanie właściwie niczym nie różni się od pozostałych. Widząc czarną tubkę od razu możemy skojarzyć tą czarną, gęstą maź. Powiem szczerze, że podeszłam do niej ot tak- dobra, spróbuję, bo pewnie i tak pójdzie do kosza. 


Aplikacja  

 Maską nałożyłam tradycyjne na całą twarz(warto pamiętać, żeby zachować spory odstęp od brwi i włosów)- łatwo się rozprowadza mimo gęstej konsystencji. Po kilkunastu minutach zastyga tworząc na skórze błonę, która uniemożliwia otwarcie ust. Dla pewności trzymam ok 20 minut, bo w miejscach, w których była grubsza warstwa i są nadal wilgotne maska nie zejdzie.


   Zrywanie wcale nie wygląda tak, jak na filmikach na YT- nie wiem, może to ja jestem taka „gruboskórna”, ale mało który zabieg jest w stanie mnie zaboleć. Nie powiem, żeby jej ściągnięcie było przyjemne, ale bez przesady. Po zdjęciu tej maski byłam w szoku!

  Działanie

   Zobaczyłam maleńkie białe punkciki i czopki, które dosłownie wyciągnęła ze skóry. Nie obyło się też bez małej depilacji, ale to, co się stało z zaskórnikami otwartymi to było coś niesamowitego. Nawet na nosie większość czarnych punktów zniknęła. Jasne, sporo jeszcze zostało, ale na to, ile u mnie tego jest i w porównaniu z innymi maskami ta czyni cuda!

   Zaraz po zabiegu wysłałam wiadomość do Asi, bo ona w tym czasie też robiła swoją, ale okazało się, że u niej tak nie działa. Chciałam się przekonać, czy rzeczywiście mi się nie wydaje, więc jeszcze w ciągu kilku kolejnych dni zrobiłam maskę dwa razy- za każdym razem efekt był ten sam.

Dla mnie to numer jeden jeśli chodzi o czarne maski! Dostaniecie je w Rossmannie, a za taką cenę na pewno warto kupić. Jedyny minus jest taki, że może okazać się mało wydajna przy stosowaniu na całą twarz. Mam wrażenie, że taka tubka starczy mi jeszcze na 2-3 zabiegi, więc w sumie będzie to ok 6 aplikacji.


To co? Kto idzie kupić tą maskę? Koniecznie dajcie znać, jak się u Was sprawdziła. I nie zapomnijcie o wykonaniu peelingu przed nałożeniem jakiejkolwiek maski.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz. Staram się odpowiadać na większość z nich:)